NASZ SKLEP
grudzień 2010|BLOG|veni, vidi - tam byliśmy
|30.12.2010| Świeradów Zdrój - różanecznikowy raj
autor: Anna Mądra
zapytaj o produkt
Jeszcze przed świętami wybrałam się służbowo do Świeradowa.
Daleko, wysoko, ale przynajmniej jeszcze mrozu nie było. Przyjechałam na wieczór, więc zupełnie nie spodziewając się jakie uroki mnie otaczają, poszłam spać. Następnego dnia spadła temperatura i śnieg, pomyślałam - szybko trzeba załatwiać po co przyjechałam i wracać do ciepłego mojego domku. Przy parkingu dojrzałam krzew różanecznika.
- ładny duży, no rósł tam z pewnością lat naście. Zachwyciłam się, sfotografowałam i poszłam dalej załatwiać sprawy według planu. Ale to co zobaczyłam po wyjściu z hotelu przycementowało mnie do podłoża. Przede mną na trawniczku rosły sobie przysypane nocnym śniegiem ... olbrzymie ... różaneczniki ! No cudowne po prostu, wszystkie wyrośnięte na ponad 2 metry, zdrowiuchne, obsypane pąkami. Wkrótce miało okazać się, że cała miejscowość pełna jest tych pięknych roślin, sadzonych jeszcze "za Niemca" w każdym niemal ogródku, a ten z parkingu to jakaś namiastka tego co się dzieje w miasteczku. Musiałam wszystko obfotografować - parę zdjęć zamieszczam tutaj na zachętę dla was.
Okolice Świeradowa są bardzo ciekawe - to właściwie jest temat na zupełnie inny wpis, a może i nawet
blog... Ja, z interesującego nas tutaj ogrodniczego punktu widzenia wspomnę, że warto pojeździć po okolicy i pozwiedzać - pełno tam starych posiadłości, rezydencji, zameczków, pałacyków i dworów, które zawsze otoczone były ogrodami. O ile same budynki w większości obrócone zostały w ruinę, o tyle często pozostałości po ogrodach nadal można podziwiać.
A jak zajedziecie do zamku Czocha to przywita was niewielki ale za to imponujący "przedogródek" z wiekowymi różanecznikami, azaliami, cisami... Sami popatrzcie...
Ja tam na pewno wrócę wiosną, kiedy te wszystkie pąki pokarzą do czego zostały stworzone. Was też zapraszam - przy okazji można rozegrać partyjkę szachów w słynnym świeradowskim domu zdrojowym popijając ciepłą lub zimną zdrojówkę.
Na zdrowie!
Daleko, wysoko, ale przynajmniej jeszcze mrozu nie było. Przyjechałam na wieczór, więc zupełnie nie spodziewając się jakie uroki mnie otaczają, poszłam spać. Następnego dnia spadła temperatura i śnieg, pomyślałam - szybko trzeba załatwiać po co przyjechałam i wracać do ciepłego mojego domku. Przy parkingu dojrzałam krzew różanecznika.
- ładny duży, no rósł tam z pewnością lat naście. Zachwyciłam się, sfotografowałam i poszłam dalej załatwiać sprawy według planu. Ale to co zobaczyłam po wyjściu z hotelu przycementowało mnie do podłoża. Przede mną na trawniczku rosły sobie przysypane nocnym śniegiem ... olbrzymie ... różaneczniki ! No cudowne po prostu, wszystkie wyrośnięte na ponad 2 metry, zdrowiuchne, obsypane pąkami. Wkrótce miało okazać się, że cała miejscowość pełna jest tych pięknych roślin, sadzonych jeszcze "za Niemca" w każdym niemal ogródku, a ten z parkingu to jakaś namiastka tego co się dzieje w miasteczku. Musiałam wszystko obfotografować - parę zdjęć zamieszczam tutaj na zachętę dla was.Okolice Świeradowa są bardzo ciekawe - to właściwie jest temat na zupełnie inny wpis, a może i nawet
blog... Ja, z interesującego nas tutaj ogrodniczego punktu widzenia wspomnę, że warto pojeździć po okolicy i pozwiedzać - pełno tam starych posiadłości, rezydencji, zameczków, pałacyków i dworów, które zawsze otoczone były ogrodami. O ile same budynki w większości obrócone zostały w ruinę, o tyle często pozostałości po ogrodach nadal można podziwiać.A jak zajedziecie do zamku Czocha to przywita was niewielki ale za to imponujący "przedogródek" z wiekowymi różanecznikami, azaliami, cisami... Sami popatrzcie...
Ja tam na pewno wrócę wiosną, kiedy te wszystkie pąki pokarzą do czego zostały stworzone. Was też zapraszam - przy okazji można rozegrać partyjkę szachów w słynnym świeradowskim domu zdrojowym popijając ciepłą lub zimną zdrojówkę.Na zdrowie!
Komentarze:
Copyright by Multifiori © 2007-2012 All rights reserved



